czwartek, 5 lutego 2015

Zaręczyny? Za rok ślub?

Zaręczyny to pierwszy krok do planowania. Przynajmniej tak się przyjęło. U nas to wygląda trochę inaczej. Zaręczyliśmy się, bo wiedzieliśmy, że chcemy być razem, bo razem mieszkaliśmy, bo to była nasza decyzja.
Potem pojawiły się pytania o ślub. Od razu zasypały nas wiadomość z gratulacjami i delikatnymi sugestiami, że od razu warto zacząć planować wesele. Tu powiedzieliśmy STOP. Ślub weźmiemy, kiedy będziemy chcieli, kiedy uzbieramy na niego sami i kiedy nam się zachce. Przez pierwszy rok słodkiego narzeczeństwa praktycznie nie myśleliśmy o ślubie. Zaczęliśmy co prawda odkładać powoli na osobne konto, ale ciągle nie było daty. Aż do momentu, kiedy powiedziałam mojemu P. "a wiesz, że w 2017 roku 25 marca wypada w sobotę?". Wtedy pojawiło się jedno spojrzenie i już wiedzieliśmy, że to jest TEN dzień.
To jest ten dzień, nie dlatego, że będzie ciepło czy zimno, nie dlatego, że rok od zaręczyn, nie dlatego, że rodzice się dopytują, nie dlatego, że wakacje czy sezon weselny.
To jest ten dzień, bo my podjęliśmy taką decyzję, bo dobrze nam się ta data kojarzy.
Po chwili pojawiła się jeszcze jedna myśl. "A czy to nie będzie w czasie wielkiego postu?" Znów porozumiewawcze spojrzenie (część rodziny jest baaaardzo wierząca) i stwierdzenie: "to nasz ślub! Zrobimy wtedy kiedy nam pasuje." Skrajny egocentryzm dozwolony raz w życiu.
Potem dowiedzieliśmy się, że w sumie podczas wielkiego postu można organizować wesele, bo się zmieniły jakieś przepisy, czy coś w tym stylu. Ach, ulżyło nam!
Podsumowując ślub odbędzie się 3 lata i 12 dni po zaręczynach. Późno?
Nie sądzę. Póki co patrzę na mojego narzeczonego siedzącego przy laptopie i myślę sobie: "Jesteś moim przyszłym mężem. Przez najbliższe ponad dwa lata mogę się tym jarać." :)

1 komentarz:

  1. Myśl "wow, to jest mój przyszły Mąż" jest warta tego jarania :) też tak miałam, chociaż przez rok tylko :)

    OdpowiedzUsuń